L'OREAL Elseve arginine resist x3-odżywka wzmacniająca. Nietypowe użycie :)

Jakiś czas temu dzięki pewnemu wpisowi na blogu Anwen, w którym zamieściła naprawdę cenne porady jednej z czytelniczek odnośnie pielęgnacji cienkich i delikatnych włosów, odżywka Elseve arginine resist x3 stała się całkiem popularna wśród cienkowłosych.


Używanie jej na dłuższą metę nie jest dobrym pomysłem-zawiera silikony, po regularnym stosowaniu, czy po nawet jednorazowym, dłuższym pozostawieniu jej na włosach, staje się straszliwym oblepiaczem, przez co pozbawia włosy objętości, stają się oklapnięte, strączkują i wyglądają na niedomyte.
Co więcej, w przypadku kręconowłosych-osłabia skręt.

Wydawałoby się-całkowita beznadzieja, nie warto.

A jednak! Jednak warto :)

Uważam, że istnieje wiele kosmetyków, z którymi po prostu trzeba umieć postępować-wtedy mimo początkowych rozczarowań, mogą okazać się naprawdę dobrymi produktami.

Tak właśnie jest w tym przypadku. 


Popatrzmy na skład:




 Dość wysoko znajdują się kluczowe składniki (czyli ogólnie takie, o których producenci kosmetyków wręcz krzyczą opisując co takiego świetnego znajduje się w danym produkcie) tj:
na 7 miejscu: Hydrolyzed wheat protein
na 9 miejscu: Arginine 
 
Hydrolyzed wheat protein- Hydrolizat protein pszenicy 
  • humektant,pozyskiwany metodą hydrolizy enzymatycznej z pszenicy, zatrzymuje wilgoć, dzięki czemu sprzyja nawilżeniu, wygładza i zmiękcza, tworzy film ochronny, przez co pomaga w zachowaniu równowagi wodnej skóry i włosów


Arginine- Arginina

  •  aminokwas, niezbędny przy syntezie tlenku azotu (NO), który stymuluje do pracy mieszki włosowe, pomaga sportowcom w regeneracji po dużym wysiłku, rewelacyjnie wzmacnia włosy.   
 A zatem,

Jaki idealny, włosowy kosmetyk ma te cechy: posiada w składzie humektant, który nawilża, aminokwas, który wzamcnia, oraz silikon, który "oblepia", ale i w odpowiednich przypadkach zabezpiecza? 

 Tak, zgadłyście-serum zabezpieczające!

W tym wypadku ta odżywka sprawuje się wzorowo. Ja dokładnie calutkie opakowanie zużyłam właśnie w ten sposób i za każdym razem słyszałam po użyciu, że moje włosy wyjątkowo dobrze dziś wyglądają :) 
 Nakładałam ją, gdy włosy trochę już wyschły, zostawiałam bez spłukiwania-zupełnie tak jak klasyczne serum-chociaż żadne serum nie dało takich efektów jak ta odżywka. 
Końcówki po jej użyciu są idealne-baardzo sprężyste( skaczą razem z Tobą, jak u pań w reklamach farb do włosów xd), gładkie, miłe w dotyku, upragniony efekt satynowej wstążki :) 
Polecam Wam wypróbowanie tej odżywki właśnie w taki sposób oraz staranie się o to, aby nie wyrzucać kosmetyków do kosza po jednym użyciu, bo "nie nadają się do użytku". Zawsze starajcie się szukać pozytywnych cech/składników i próbujcie je wykorzystać, tak aby było dobrze. Nie mówię, że zawsze się uda, ale jak widać, czasem odżywka może stać się najlepszym serum na końcówki, jakiego dotąd używałyście :)


pozdrawiam Was serdecznie, Sianowłos




Komentarze

  1. Kiedyś miałam ta odżywkę. Dobrze, że tak fajnie sprawdziła się jako serum :) może spróbuje jakiejś odżywki użyć jako serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie byłaś z niej do końca zadowolona? :) polecam kombinowanie, ale trzeba też pamiętać, że nie każda odżywka sprawdza się jako produkt do zabezpieczania, np balsam aloesowy mrs potters, gdy zostawiałam go na mokrych włosach-spoko, ale gdy chciałam nałożyć go tylko na końcówki, na już prawie suche włosy bardzo je puszył.

      Usuń
  2. ja już produktów tej firmy nigdy nie tknę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze mówiąc też nie przepadam za kosmetykami tej marki, wypróbowałam jeszcze odżywkę dodającą objętości i upiększającą, średnie efekty, ta jak już pisałam jako odżywka też sprawuje się średnio, ale jako serum naprawdę daje radę :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. hih :D miło, że ktoś nie boi się moich eksperymentów :D

      Usuń

Prześlij komentarz